Halloween Podcast Nr 5 - Polskie Przerażenie!

Halloween Podcast PL

Poprosiliśmy użytkowników z każdej domeny o opowiedzenie przerażającej historii lub wiersza! Oto Firestarter z polskiej domeny z kolejną upiorną opowieścią!

Straszna Historia

Byliśmy młodzi, spodziewaliśmy się dziecka, naszego pierwszego maleństwa. Usilnie szukiwaliśmy w miarę taniego mieszkania pod wynajem, bo ileż można mieszkać z rodzicami. Niestety większość z nich, była poza naszym zasięgiem.

Po 2 miesiącach poszukiwań, niespodziewanie, mój cioteczny brat, z którym w ogóle nie utrzymywaliśmy kontaktu, podaje nam na tacy genialną ofertę. Mieszkanie w centrum miasta, 3 pokoje, do wszystkiego blisko, sklepy, szkoły.
I to tylko za sam czynsz i opłaty!
To było dla nas jak dar z nieba, niestety do czasu...

Mieszkanie było w kiepskim stanie, więc musieliśmy je odświeżyć.
Mąż często zostawiał mnie samą podczas remontu i już wtedy powinnam się zastanowić, że jest coś nie tak z tym mieszkaniem: zamykające się z trzaskiem drzwi, smród spalenizny, spadające wałki do malowania.
Tłumaczyłam to sobie na wiele sposobów: to przeciąg, to palą liście, wiadomo jak to w październiku.
Za bardzo cieszyłam się naszym szczęściem, by zwrócić na to uwagę.

Po miesiącu urodziła się nasza córcia, nasze oczko w głowie, wtedy te dziwne sytuacje zaczęły się nasilać i bardzo przybrały na mocy.

Jedno z takich zdarzeń bardzo utknęło mi w pamięci i na samą myśl o nim mam gęsią skórkę, nawet teraz.

Pierwsza taka sytuacja miała miejsce, gdy byłam sama w domu z córką, mąż pracował, więc nie bywał w domu w ciągu dnia, wracał wieczorami.

Uśpiłam małą, przymknęłam drzwi, by w razie czego słyszeć ją z kuchni. Po kilkunastu minutach, drzwi do pokoju córki zamknęły się z olbrzymim hukiem! Szyby w oknach aż się zatrzęsły!
Zerwałam się szybko, czekając na płacz małej.
Płaczu nie było, za to zaczęła gaworzyć. No ok, byłoby super, ale nie mogłam otworzyć drzwi do jej pokoju.
Szarpałam się z nimi dobre 10 minut, gdy za matową szybą zobaczyłam zarys postaci, po prostu wpadłam w panikę.
Zaczęłam krzyczeć do postaci, by zostawił moje dziecko w spokoju, niestety bez odzewu. Słyszałam jedynie głuchy śmiech.
Spanikowana wybiegłam z domu na klatkę, zaczęłam wołać pomocy, jeden z sąsiadów, który mieszkał tam od wielu, wielu lat, przyszedł mi z pomocą.
W drodze do mieszkania, tak na szybko, wyjaśniłam mu, co się stało, kiwał tylko głową ze zrozumieniem.

hmm.
Z czasem gdy o tym myślę, już ten fakt wydaje się zastanawiający, bo kto o ludzkich odruchach mógłby pozostać taki nie wzruszony.

Gdy dotarliśmy pod drzwi sąsiad, nacisnął na klamkę, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu drzwi otworzyły się bez problemu, córka leżała w łóżeczku i grzecznie spała.

Byłam zapłakana i roztrzęsiona, ale doskonale wiem, co widziałam.
Mój sąsiad nie był wcale zdziwiony całą sytuacją i moją histerią.

Przy wyjściu powiedział do mnie, dziwnie zmienionym, a nawet przerażającym głosem:

- nie przejmuj się, ale naucz się z tym żyć, bo on już zawsze będzie przy Tobie...

hmm...
Czy On o czymś wiedział??? A może to nie był ON! Jak sądzicie?